Zamiast składać postanowienia noworoczne, uprość swoje życie i bądź po prostu dobra dla siebie

Ile z was złożyło sobie w duchu obietnice, że od 1 stycznia 2019 radykalnie zmieni życie na lepsze. Weźmie się w karby, narzuci ostrzejszy rygor, zapanuje nad wszystkim? Już luty, czas więc szczerze zapytać, jak wam idzie trwanie w postanowieniach?


Dieta w środku zimy? Będzie ciężko

Po świątecznym przejedzeniu część z nas czuje się ciężko, ma dość jedzenia, czuje, że potrzebujemy zmniejszyć porcje, rodzaj jedzenia, jego częstotliwość. Tuż przed zaśnięciem przewijają się nam w głowie myśli, jak to od jutra zaczniemy żyć na diecie i skorzystamy z karnetu do siłowni, który, choć co miesiąc sumiennie opłacany, leży sobie zapomniany w portfelu.
Inni przepaleni po sylwestrowej zabawie decydują, że czas rzucić palenie, ograniczyć picie alkoholu, zacząć szanować własne zdrowie. Kolejni wraz z poczuciem, że nadciąga nowy rok postanawiają zrobić wszystko, żeby zmienić pracę, pchnąć do przodu swoją karierę, awansować. Cel jest dobry, sił nie brakuje. Dlaczego więc tak często nam w ogóle nie wychodzi?
Psychologowie tłumaczą, że jest różnica między stwierdzeniami: "Chcę się zmienić”, a „Chcę zmiany”. Okazuje się, że najczęściej zależy nam na odmianie życia, ale bez ponoszenia kosztów i wysiłku związanego z tym procesem. Tymczasem droga do sukcesu jest trudna do pokonania i wymaga wyjścia ze strefy komfortu.
Dietetycy dodają, że środek zimy to zawsze trudny okres dla organizmu do wprowadzania drastycznych diet. Nasze ciało nastawione jest wtedy na przetrwanie mrozów, ochronę, dodatkowo mniej mamy sezonowych warzyw, trudniej jeść smacznie i kolorowo. Co innego, jeśli planujemy stopniową zmianę nawyków na zdrowe. Wtedy jednak lepiej wprowadzać je małymi krokami, a nie nagle z dnia na dzień odmieniać całe swoje życie.


Tak, chcę się zmienić

Nie chodzi wcale o to, żeby was w tym miejscu zniechęcić, do zmian. Bardziej zależy nam na tym, żeby pokazać, że możecie popracować nad czymś zupełnie innym.
W przypadku standardowych postanowień noworocznych musicie się liczyć z tym, że żeby dopiąć swego, naprawdę się zmienić, trzeba nastawić się na wysiłek i trudniejsze momenty. Jak tłumaczy dr Ewa Jarczewska-Gerc, psycholog z Uniwersytetu SWPS: Proces motywacyjny składa się z czterech etapów: rozpoczęcia, ukierunkowania, podtrzymania i zakończenia działania. Aby zrealizować cel należy skutecznie przejść przez wszystkie fazy oraz zachować szczególną uważność w stadium podtrzymania.
Często formułujemy swoje intencje w formie przyszłościowej i ogólnej, np.: „będę ćwiczyć”, „będę się odchudzać”, „będę się zdrowo odżywiać”. Zamiary należy natomiast definiować w formie implikacji. Jeśli wydarzy się sytuacja „x” to ja zrobię „y”, np. „jak tylko wrócę do domu, to wyjdę na siłownię” albo „gdy się obudzę, przygotuję zdrowe śniadanie”. Jeśli powiemy sobie konkretnie gdzie, kiedy i w jakiej formie zamierzamy realizować nasze założenie, wtedy zwiększają się nasze szanse na osiągnięcie sukcesu.

Naszym wrogiem jest brak czasu, tempo. Dlatego np. zmieniając nawyki żywieniowe lepiej wieczorem przygotowywać sobie zdrowe posiłki na cały dzień i zabierać je ze sobą w pudełkach do pracy. Zmniejszacie wtedy ryzyko, że z głodu kupicie coś niezdrowego.
Jak tłumaczy dr Jarczewska-Gerc, istnieją dwa rodzaje mechanizmów zarządzania sobą: procesami samokontroli, które dyscyplinują nas, aby wytrwać w realizacji celu oraz procesami samoregulacyjnymi, które mają za zadanie wpływać korzystnie na samopoczucie. Należy uważać na zaburzenie równowagi pomiędzy nimi. Jeśli będziemy sobie dogadzać na początku wprawi nas to w dobry nastrój. Jednak po chwilowej przyjemności przyjdzie refleksja, że nie udało nam się wytrwać i nie jesteśmy skuteczni. Każda porażka czy niepowodzenie w zaplanowanych działaniach, będą wpływać na spadek naszej samooceny.


Trzy miesiące na utrwalenie nawyku

Do wykształcenia nawyku potrzeba około 3 miesięcy. Badania Gabriele Oettingen i Petera Gollwitzera pokazują jednak, że czas po zakończeniu tego okresu stanowi punkt krytyczny w kontekście podtrzymania zamierzonego celu. Najwięcej osób porzuca swoje postanowienia właśnie w tym czasie, wychodząc z założenia, że przecież możemy sobie trochę odpuścić i dogodzić - w końcu już tyle wytrwaliśmy w postanowieniu. Dodatkowo rozpraszają się siły, które pierwotnie motywowały nas do podjęcia zmiany. Dlatego w tym momencie należy być niezwykle czujnym.

Wyobrażanie sobie kolejnych kroków działania, które muszą być podjęte, aby osiągnąć cel sprawia, że zaczynamy dostrzegać wzajemne powiązania pomiędzy poszczególnymi etapami działania, formułując w ten sposób spójny plan akcji. Droga, która prowadzi nas do upragnionego celu jest kluczem do sukcesu, który staje się wówczas miłym "produktem ubocznym” naszej efektywności.


Pod prąd

Można ulegać noworocznej presji na stawianie sobie dalekosiężnych celów. Z czasem jednak zmieniają się priorytety. Wraz z powiększeniem rodziny, kluczowe może być wywalczenie czasu dla siebie i zadbanie o swoje własne dobre samopoczucie. Zmieniły się nasze cele, ale i czas jaki dajemy sobie na ich ?dowiezienie”.
Anna, która ma trzy córki postanowiła, że będzie dla siebie samej po prostu dobra. Że odpuści, przestanie się przejmować, inaczej ustawi priorytety. Zdała sobie sprawę, że nawet tak błahe czynności jak zmywanie makijażu wykonuje szybko i nerwowo. Postanowiła znaleźć przyjemność we wszystkim, co robi. Teraz zmywając naczynia słucha ulubionej wieczornej audycji, demakijaż łączy z masażem twarzy, dba o swój komfort: nie je w biegu, wyraźniej stawia granice.
Alina pracuje w dużej korporacji i zauważyła, że lepiej się w jej przypadku sprawdzają cele krótkoterminowe. - Jak muszę się spiąć, to bardziej mnie to motywuje. Zdecydowała, że w pierwszym kwartale zacisną z mężem pasa, żeby pozwolić sobie na oszczędzenie środków na wymarzony krótki wypad na majówkę. Wierzy, że w cztery miesiące uda im się - bez większych wyrzeczeń odłożyć założoną kwotę.
Patrycja z kolei od pewnego czasu myślała o tym, żeby ograniczyć jedzenie mięsa. - Z powodów etycznych, ekologicznych i zdrowotnych - tłumaczy. Ta zmiana jest w jej przypadku naturalnym efektem głębokiej potrzeby, nie narzuceniem sobie niczego na siłę. - Od miesiąca jem inaczej i czuję się inaczej. Wszystkie trzy kobiety mają poczucie, że ich zmiana to nowa, lepsza jakość w życiu. Nie czują, że narzucają sobie coś na siłę. Czują się lepiej i lepsze dla siebie. Postanowieniem noworocznym może być przecież obietnica, że będziemy więcej czytać, codziennie dzwonić do siostry, regularnie badać się. To nie musi być koniecznie odchudzenie się.
Jeden dobry nawyk, jeden mały krok jest w stanie uruchomić pozytywne zmiany w innych obszarach. Z badań wynika, że osoby, które zaczynają ćwiczyć mają lepszy nastrój, dbają o zdrowe odżywianie, rzadziej tracą nad sobą panowanie, przestają palić, krócej oglądają telewizję, lepiej śpią, poprawiają jakość relacji z bliskimi, a nawet częściej myją zęby. Dzięki jednej drobnej zmianie następuje efekt domina. To chyba najlepsza droga.

Reklama